„Wielka samotność” Kristin Hannah

Nastoletnia Leni wychowuje się w nieszczęśliwej rodzinie. Jej ojciec, Ernt Allbright, jest weteranem wojny w Wietnamie. Przed wyjazdem na służbę był bardzo kochającym, czułym i dobrym człowiekiem. Niestety Leni zna tą stronę swojego ojca tylko z opowieści matki. Dziewczynka nie pamięta go sprzed rozłąki, była wtedy zbyt mała. Po powrocie Ernt nie jest już tym samym człowiekiem. Dręczą go nocne koszmary, demony przywiezione z wojny nie dają mu spokoju, cierpi na zespół stresu pourazowego. Jest gwałtowny, nie wzbrania się przed podniesieniem ręki na żonę. Kobieta natomiast nie potrafi od niego odejść, kocha go i usprawiedliwia każdy jego atak agresji, znajduje wytłumaczenie dla każdego kolejnego siniaka pojawiającego się na jej ciele.

Przez problemy ojca rodzina nigdzie nie zagrzewa miejsca na dłużej. Mężczyzna nie potrafi utrzymać żadnej pracy, przez co często się przeprowadzają. Przez ciągłe zmiany szkoły i otoczenia Leni nie ma szans na nawiązanie trwałych znajomości i zdobycie przyjaciół.

Pewnego dnia okazuje się, że Ernt dostaje w spadku po swoim przyjacielu kawałek ziemi na Alasce. Rodzina postanawia przeprowadzić się do tej odległej krainy i żyć z tego, co przyniesie im ziemia i praca własnych rąk. W otoczeniu surowej przyrody, w miejscu, gdzie wszyscy są dla siebie wzajemnie pomocni, gdzie każdy każdego zna i żyje się z handlu wymiennego, rodzina Allbrightów próbuje poukładać swoje życie. Ich sytuacja zdaje się poprawiać, wydaje się, że znaleźli dla siebie upragnione miejsce na ziemi. Mimo pozorów, ich rodzinny koszmar tylko wzmaga na sile. Długie, ciemne zimy nie działają na Ernta kojąco, wręcz przeciwnie.

„Wielka samotność” zabiera nas do mroźnej Alaski, stanu, w którym cywilizacja rozwija się o wiele wolniej niż w reszcie USA. W latach 70. XX wieku rzadko które gospodarstwo wyposażone było w elektryczność czy dostęp do bieżącej wody. Zapewnienie sobie podstawowych potrzeb ludzkiego ciała, takich jak pożywienie czy utrzymanie ciepła jest tutaj nie lada wyzwaniem. Każdy mieszkaniec tej surowej, odizolowanej krainy musiał nauczyć się walki o przetrwanie. Śmierć na Alasce jest bowiem codziennością. Nikogo nie dziwi, że ktoś zamarzł, został zabity przez drapieżniki, utopił się… Nic nadzwyczajnego. Kristin Hannah pokazuje nam również drugą, kojącą stronę Alaski. Opisy przyrody mroźnej, surowej, jednocześnie tak zachwycająco pięknej poruszą wyobraźnię nawet najbardziej wymagającego czytelnika.

Bohaterowie, jak to bywa w twórczości Kristin Hannah napisani są bardzo żywiołowo i wnikliwie. Ich niejednoznaczne charaktery pozwalają czytelnikowi zgłębić tematy takie jak zespół szoku pourazowego czy syndrom sztokholmski. Poznajemy różne rodzaje strachu i miłości, które nierzadko idą ze sobą w parze.

Jest to opowieść o strachu, o przywiązaniu, nienawiści i miłości jednocześnie. O odkrywaniu siebie, swojego przeznaczenia i drzemiących w nas uczuć. O odnajdowaniu własnego miejsca na świecie, o poszukiwaniu domu oraz własnej tożsamości. Wzruszająca, piękna, emocjonująca, naszpikowana przygodami. Przepełniona jest jednocześnie strachem i poczuciem bezsilności.

Polecam nie tylko tym, którzy chcą przeżyć ciekawą historię rodziny dotkniętej tragedią wojny, ale też chcącym dowiedzieć się więcej o życiu na Alasce i poczuć na skórze mroźny klimat polarnej zimy.

 

Tłumaczenie: Anna Zielińska

Wydawnictwo Świat Książki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *