„Stara Słaboniowa i Spiekładuchy” Joanna Łańcucka

Strażniczka wiejskiego porządku

 

W małej polskiej wsi o nazwie Capówka mieszka sobie samotnie zwyczajna, niczym nie wyróżniająca się babuleńka. Nazywa się Teofila Słaboniowa. We wsi wszyscy ją znają, zresztą w takim miejscu każdy zna każdego i o każdym wszystko wie. Stara Słaboniowa wiedzie sobie skromne życie, czasami powie parę słów do zdjęcia swojego zmarłego męża, czasami pogłaszcze kota Mruczka, od czasu do czasu też odwiedzi ją ktoś ze znajomych z wioski. Nic szczególnego, zwykłe, proste wiejskie życie. Staruszka jak staruszka, wieś jak wieś. Tylko że nie zawsze to co widzimy na zewnątrz jest do końca prawdziwe…

Capówka bowiem to siedlisko wszelakich słowiańskich demonów. Strzygi, zmory, opętania. Stara Słaboniowa natomiast nie jest wcale taką zwyczajną babcią. Ta kobieta zakasa wysoko swoją długą spódnicę i w te pędy rzuca się do walki ze złem czyhającym na sąsiadów. Żaden demon nie jest jej straszny, wie jak poradzić sobie z najróżniejszymi zagrożeniami. Skąd w Słaboniowej na stare lata tyle wigoru do walki ze złem? Skąd wie, z czym ma do czynienia i co zrobić, żeby zapobiec nieszczęściu? 

„Stara Słaboniowa i spiekładuchy” to książka absolutnie niesamowita. Autorka rzuca czytelnika w rzeczywistość małej, prawie że odciętej od reszty świata wioski. Pokazuje życie jej mieszkańców, ich pragnienia i słabości, przedstawia ludzi bardzo surowo takimi, jakimi są. Tworzy świat bardzo realny, w którym postaci wydają się wręcz namacalne. W opozycji do tego realizmu dodaje otaczający to wszystko świat wierzeń słowiańskich i magii, który płynnie przeplata się ze stworzoną przez autorkę rzeczywistością. Całość tworzy niepowtarzalny klimat, którego nie da się zapomnieć. Tekst okraszony jest kilkoma rycinami, które tylko dodają mroku całej tej ciężkiej atmosferze, która panuje w opowieści. 

No i do tego wszystkiego oczywiście dochodzi postać samej Słaboniowej… To jest babcia, którą można pokochać całym sercem. Jest stara, uparta, zawzięta i twarda. Ale jednocześnie jest samotną kobietą o ciepłym sercu, która wolałaby odebrać sobie, a dać innym. Idealny, klasyczny przykład babci, jaką pewnie większość z nas zna z własnego życia. Sama mówi o sobie, że nie wie już ile ma lat, przestała liczyć już jakiś czas temu. Jest stara i to jej wystarczy. Wzrok ma jeszcze całkiem dobry, umysł nadal sprawny, a intuicję niezawodną. Bez mrugnięcia okiem w każdej chwili gotowa jest podjąć walkę, a jak już się za to zabierze, to walczy aż do skutku.

Jest to póki co najlepsza książka, jaką przeczytałam w 2019 roku. Ludzie, czytajcie Słaboniową! Serio, dajcie jej szansę, gwarantuję, że nie będziecie żałować. Ewentualnie tylko tego, że tyle czasu zwlekaliście z sięgnięciem po tą książkę.

 

Wydawnictwo Oficynka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *