„Śmierć Komandora” tom 1 i 2 Haruki Murakami

„Śmierć Komandora” – ciężki temat. Nie bardzo wiem jak ocenić tą książkę. To było moje pierwsze podejście do dłuższej formy w wykonaniu Murakamiego, wcześniej czytałam tylko jego opowiadania. I czy to podejście było udane? Nie wiem. Pierwszy raz zdarza mi się, że nie wiem ile książce dać gwiazdek, jak ją ocenić, co o niej myśleć. W dwóch tomach „Śmierci Komandora” śledzimy losy malarza portretów, który po rozstaniu z żoną przeprowadza się do niewielkiego domu na zboczu góry. Dom ten należał wcześniej do znanego artysty, również malarza, który w tym miejscu tworzył swoje największe dzieła. Po jakimś czasie w domu i okolicy zaczynają się dziać  dziwne rzeczy. Akcja dzieje się bardzo powoli, płynie wraz z nieskomplikowaną codziennością bohaterów. To tempo przypadło mi do gustu, lubię powolnie toczącą się fabułę. Bohaterowie wyraziści, barwni, Murakami bawi się tworzeniem postaci jakby lepił ich z plasteliny. To oczywiście też wielki plus. Okazało się jednak, że realizm magiczny to nie do końca moja bajka. Trochę się gubiłam w wątkach filozoficznych, a trochę mnie nudziły. W pierwszej części niewiele się dzieje, autor buduje napięcie i stwarza obietnicę nadejścia czegoś wielkiego i nieokiełznanego. Drugi tom natomiast odrobinę mnie rozczarował, ponieważ nie przyniósł oczekiwanego efektu WOW, do samego końca wszystko działo się powoli i nie w pełni dla mnie logicznie. Paradoksalnie jednak, mimo tych bardzo mieszanych odczuć mam ochotę poznać twórczość Murakamiego lepiej. Czuję niedosyt i mam wrażenie, że coś mi umknęło, dlatego nie zrażam się, jestem ciekawa i na pewno sięgnę jeszcze po jego książki. 

 

Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott

Wydawnictwo Muza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *