„Sekretny język kotów” Susanne Schötz

 

Co mówi do ciebie twój kot, kiedy rano głośno miauczy ci do ucha? Co ma na myśli, kiedy zaczyna ćwierkać jak ptak? I czy głośny koci wrzask w środku nocy zawsze oznacza, że stało się coś poważnego? Jeśli macie kota, na pewno czasem zastanawiacie się o co mu chodzi. Większość sygnałów potraficie odczytać, nie znacie się przecież od wczoraj. Ale czasami kot nie daje za wygraną, próbuje powiedzieć wam coś, czego za nic nie jesteście w stanie zrozumieć? W tej książce znajdziecie podpowiedź jak słuchać kota, aby lepiej zrozumieć jego potrzeby.

Susanne Schötz jest lingwistką fonetyczną, która na codzień mieszka z pięcioma kotami. Rozmowy z pupilami zainspirowały ją do zbadania kociej mowy. Analizuje czym różni się miauczenie od mruczenia, fukanie od gruchania, wycie od krzyku oraz co oznaczają poszczególne dzięki. Dodatkowo bierze pod uwagę mowę ciała, którą koty opanowały do perfekcji. Oprócz analizy kociego języka, w tej krótkiej książeczce znajdziemy też sporo anegdot z prywatnego życia autorki i jej kotów. Poznamy rozwiązania na kilka częstych problemów behawioralnych, z którymi zmaga się wielu kocich właścicieli. Czytając na pewno będziecie kiwać głowami z politowaniem i myśleć „taaa, skąd ja to znam”. 

Książka napisana jest językiem bardo prostym i lekkim w odbiorze. Pojawiają się w niej rozdziały, które zawierają bardziej specjalistyczną terminologię, co może przysporzyć niektórym czytelnikom niemałych problemów. Bez obaw jednak, autorka sama sugeruje, że jeśli metodologiczna strona fonetyki nie interesuje czytelnika, może on bez skrupułów pominąć te części nie tracąc nic w odbiorze całości. Wszystko to sprawia, że „Sekretny język kotów” można przeczytać w 2-3 godziny. Polecam wszystkim kociarzom, a szczególnie tym, którzy (tak jak ja) uwielbiają konstruktywne debaty z kotami.

 

Tłumaczenie: Emilia Skowrońska

Wydawnictwo Kobiece

1 myśl na “„Sekretny język kotów” Susanne Schötz”

  1. No to może wreszcie dogadam sie z moim kotem i przekonam go do tego, że miauczenie pod moim oknem o godzinie 1 w nocy niekoniecznie sprawi że miska w magiczny sposób się napełni 😀
    A tak na poważnie – to przecież w tym cały urok kotów. I za to je kochamy 😉
    Zapraszam na bloga http://www.czytelnika.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *