„Pęknięta Korona” Grzegorz Wielgus

Kiedy inkwizytor z wąpierzem w szranki stają.

Kraków, rok 1273. Na brzegu Wisły, nieopodal posiadłości rycerza Jaksy Gryfity, zostaje odnalezione zmasakrowane ciało mężczyzny. Jaksa zwraca się o pomoc do znajomego mnicha, inkwizytora Gotfryda, który ma doświadczenie w tropieniu wszelkiej maści zbrodniarzy. Do przyjaciół dołącza też pasowany Lambert z Myślenic, bez którego załoga nie byłaby pełna. Poszukując informacji na temat zmarłego, mężczyźni trafiają na trop prowadzący do zrujnowanego zamku Lemiesz. W trakcie śledztwa dochodzi do kolejnych zabójstw. Trójka przyjaciół wykorzystuje swoje umiejętności i urok osobisty do uzyskania jak największej ilości informacji, które otworzą im drogę do rozwiązania krwawej zagadki.

Nie będę pisać więcej o fabule, ponieważ książka jest krótka (230 stron), poza tym to nie historia gra tutaj pierwsze skrzypce. Zdecydowanie na pierwszy plan wybijają się doskonale wykreowani bohaterowie. W wielu książkach można spotkać interesujące i barwne postaci, jednak Grzegorz Wielgus osiągnął w tej materii mistrzostwo. Brat Gotfryd, małomówny mnich, budzi niepokój we wszystkich, z którymi ma styczność. Człowiek z bogatą przeszłością, która ukazuje nam się tylko w postaci skrawków wspomnień. Lambert z Myślenic, pasowany rycerz wywodzący się z ubogiego rodu, do wszystkiego w życiu musiał dojść sam. No i oczywiście Jaksa Gryfita, rycerz, ale i pijak z niezwykłym poczuciem humoru. Kilka razy uśmiałam się do łez.

Akcja książki, bez zbędnych opisów czy wprowadzenia, rozpoczyna się już na pierwszej stronie. Nie toczy się w zawrotnym tempie, jest raczej dość powolna, co nie znaczy, że wieje nudą. Na bohaterów czekają różne przygody, które urozmaicają główny wątek. Autor oprowadza nas po XIII-wiecznym Krakowie i okolicznych wsiach, pokazując życie ówczesnych ludzi z różnych warstw społecznych.

Historia obfituje w nawiązania do historii Polski oraz do słowiańskich wierzeń. Spotkamy zatem takie stworzenia jak strzygi, rusałki czy wąpierze. Niech was to jednak nie zmyli, nie jest to powieść z gatunku fantasy. Mimo to klimatem przypomina trochę serię o Wiedźminie, szczególnie gry. Spora część akcji dzieje się na polskiej wsi, co wiąże się z wiarą w zabobony, ze starymi tradycjami i legendami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Autor zgrabnie wplata różne elementy kultury słowiańskiej w swoją opowieść. Mówi o czasach, kiedy pogańskie rytuały przeplatają się z wiarą chrześcijańską.

Kolejnym plusem tej książki jest język, którym została napisana. Nie jest to czysto staropolski, ale Wielgus używa wielu słów rodem z XIII wieku, które umiejętnie wplata do języka współczesnego. Szczególnie widoczne jest to w dialogach. Czyta się szybko i z zaangażowaniem.

„Pęknięta korona” to książka dla wszystkich fanów historii Polski, ale też dla tych, którzy lubią klimaty ocierające się o fantastykę. Przede wszystkim zaś dla wielbicieli słowiańskiego bestiariusza i znakomitych postaci, które w tym przypadku są rdzeniem całej opowieści.

 

Za egzemplarz dzękuję Wydawnictwu Initium

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *