„Opowieść Podręcznej” Margaret Atwood

Czy jest tu ktoś, komu trzeba przedstawiać „Opowieść Podręcznej”? Zakładam, że odkąd kilka lat temu pojawił się głośny serial na motywach powieści, nikomu nie trzeba przybliżać treści ani założeń zawartych na kartach książki. Prawdopodobnie, pisząc o niej, nie odkryję też niczego nowego, bo tęgie głowy rozłożyły ją już na czynniki pierwsze. A więc będzie krótko i zwięźle. 

„Opowieść Podręcznej” to dystopia, która daje porządnego kopa i skłania do przemyśleń (szczególnie w dzisiejszych czasach if you know what I mean). Wstrząsająca wizja niedalekiej przyszłości, w której prawa kobiet, a nie, wróć… jakie prawa? 

To była moja pierwsza styczność z twórczością Atwood. Narracja odrobinę chaotyczna, ale jest to celowy zabieg, który dodaje całej historii wrażenia autentyczności. Książka po raz pierwszy została wydana w 1985 roku i niestety cały czas dało się odczuć, że język jest odrobinę przeterminowany.   Mimo tego jej treść jej zaskakująco aktualna, co przyprawia mnie o gęsią skórkę. Książkę czyta się błyskawicznie (choć może to być też efekt tego, że czytałam ją na czytniku, a to zawsze trochę szybciej leci).

Największy problem miałam z wyobrażaniem sobie bohaterów. Niestety cały czas miałam przed oczami twarze aktorów z serialu, no ale to tylko i wyłącznie mój błąd, że najpierw postanowiłam obejrzeć ekranizację.

Co ja tu więcej mogę napisać. Mnie się podobała, jeśli można tak powiedzieć o tego typu wizji przyszłości. Na pewno też sięgnę po inne książki Atwood. Czytajcie, bo naprawdę warto. To już właściwie klasyka.

 

Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz

Wydawnictwo Wielka Litera

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *