„Nazywają mnie śmierć” Klester Cavalcanti

Droga do zabijania

Júlio Santana to płatny zabójca, który mając na koncie prawie 500 zbrodni, wciąż pozostaje na wolności. Wraz z żoną i dziećmi żyje spokojnie gdzieś w Brazylii. Klester Cavalcanti przez siedem lat prowadził z Juliem rozmowy telefoniczne, podczas których zabójca opowiadał mu historię swojego życia. 

Julio urodził się w amazońskiej puszczy. Przez siedemnaście lat prowadził spokojne życie w niewielkim domu, razem z rodzicami i dwoma braćmi. Lubił polować na zwierzęta w dżungli, kąpać się w rzece razem z młodszym rodzeństwem oraz odwiedzać swoją ukochaną, która mieszkała w sąsiedniej wiosce. Jego ojciec, tak jak większość mężczyzn z okolicy był rybakiem. Podobna przyszłość czekała Julia, ale chłopak nie miał z tym problemu, wręcz przeciwnie – lubił to proste, sielskie życie. Pewnego razu jego wuj Cicero, brat ojca, odwiedził ich w dżungli i zachorował na malarię. Złożony chorobą zwierzył się Juliowi ze zlecenia, które musi wykonać, inaczej grozi mu poważne niebezpieczeństwo. Chłopak dowiedział się tym samym, że jego ukochany wuj trudni się zabijaniem ludzi za pieniądze. Dodatkowo wuj poprosił go, aby jedno zlecenie wykonał za niego, gdyż malaria nie pozwala mu nawet wstać z hamaka. Julio nie był w stanie wyobrazić sobie siebie w takiej roli. Jednak za namową wuja, chłopak postanawia wykonać zlecenie. Tak zaczęło się jego życie jako człowieka, który niesie śmierć.

Cavalcanti przedstawia nam Santanę nie jako potwora, bezwzględnego zabójcę czy wyrachowanego zbira. Pokazuje nam jego życie z perspektywy normalnego, pełnego uczuć człowieka, który oprócz „zawodu” jaki wykonuje, niczym nie różni się od zwykłego, przeciętnego Kowalskiego. Jedyne czego się w życiu nauczył robić, to zabijanie. W ten sposób zarabiał na utrzymanie swoje, a później także swojej rodziny. Nie jest bezdusznym psychopatą. Ale do zleceń podchodzi bardzo bezemocjonalnie. Nie myśli o tym zbyt wiele, po prostu wykonuje zadanie, za które otrzyma odpowiednia zapłatę. Po wszystkim zawsze odmawia 10 razy Zdrowaś Mario i 20 razy Ojcze nasz – to jego zdaniem sprawi, że Bóg mu wybaczy. 

W książce znajdziemy kilka dość brutalnych opisów popełnionych przez Santanę morderstw, jednak autor w głównej mierze skupił się na pokazaniu jego uczuć, wewnętrznych rozterek i drogi, która przywiodła go do tego, czym się zajmował.

„Nazywają mnie śmierć” to kawał całkiem dobrej literatury faktu, da się odczuć, że autor włożył sporo pracy w zdobycie interesujących go informacji. Czyta się bardzo szybko, opowieść jest wciągająca i bogata w fakty dotyczące niedawnej historii Brazylii. Polecam, jeśli lubicie zagłębiać się w umysły morderców.  

 

Tłumaczenie: Joanna Kuhn

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *