„Matka” S.E. Lynes

Na końcu drogi czeka szczęście

Christopher Harris to zwyczajny, pochodzący z niewielkiej angielskiej miejscowości chłopak. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest raczej cichy, spokojny i lekko wycofany. Jest też bardzo przewrażliwiony na punkcie swojego imienia, nie cierpi zdrobnień. Przez całe życie czuje się niezrozumiany i odosobniony. Nie potrafi nawiązać głębokiej więzi ze swoją rodziną, pomiędzy nim a jego rodzicami od zawsze istniał nieprzyjemny dystans, którego żadne z nich nie chciało bądź nie potrafiło pokonać. Kiedy chłopak kończy szkołę, wbrew woli ojca hydraulika składa podanie o przyjęcie na uniwersytet w Leeds. Dostaje się bez większych problemów. Kiedy zbliża się dzień wyjazdu, Christopher szuka na strychu torby, w którą mógłby spakować swoje rzeczy. Znajduje stary, zakurzony kufer, a w nim tajemniczy list sprzed lat, z którego wynika, że całe życie Christophera to jedno wielkie kłamstwo. Okazuje się bowiem, że jego rodzina nie jest jego prawdziwą rodziną – chłopak został adoptowany. Nagle wszystko układa się w głowie Christophera. Bohater rozpoczyna poszukiwania prawdziwej matki. Jednocześnie w Leeds grasuje seryjny morderca, którym młody mężczyzna jest szalenie zafascynowany. Kim tak naprawdę jest Christopher? Czy uda mu się odnaleźć siebie?

„Matka” to niepokojący thriller, w którym na głównym planie mamy psychikę głównego bohatera. Autorka rozkłada na czynniki pierwsze umysł opętany obsesją. Pokazuje, do czego zdolny jest człowiek, który desperacko próbuje odnaleźć siebie w świecie, w którym nigdy nie czuł się akceptowany ani bezpieczny. Skupia się na skomplikowanych relacjach międzyludzkich i konsekwencjach, jakie niosą za sobą przez lata skrywane tajemnice i niedopowiedzenia. S.E. Lynes prowadzi czytelnika przez niebezpieczne labirynty umysłu chorego człowieka. Człowieka, który gotowy jest poświęcić bardzo wiele, aby podporządkować rzeczywistość swoim fantazjom i pragnieniom.

Autorka bardzo plastycznie odmalowała klimat lat 70. XX wieku. Umiejętnie lawiruje po ówczesnych zadymionych angielskich pubach, wśród studentów w dzwonach i szylkretowych okularach. Wszystko to w rytmie takich legend muzyki, jak Fleetwood Mac. Ze strony na stronę atmosfera robi się coraz cięższa, mroczniejsza i przesycona czymś bardzo niepokojącym. Cała ta studencka otoczka, tajemnica i COŚ wiszące w powietrzu przywodziły mi na myśl „Tajemną historię” Donny Tartt.

Bohaterowie zostali napisani z niezwykłą wnikliwością. Czytelnik ma okazję prześledzić drogę do szaleństwa na pozór przeciętnego umysłu. Jest ona jednocześnie pasjonująca i przerażająca. W pewnym momencie stajemy przed pytaniem, czy potwór kryje się w każdym z nas. Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla wymarzonego scenariusza?

Dynamika akcji nie jest powalająca. Historia dzieje się raczej powoli, bez wybuchów fajerwerków. Jednak absolutnie nie można zarzucić jej nudy. Wciąga niesamowicie.

Jeśli jesteście gotowi poznać cenę, jaką bohater książki jest gotów zapłacić za wcielenie w życie wizji szczęśliwej rodziny, to dajcie szansę „Matce”. Ja bawiłam się w trakcie czytania tej książki bardzo dobrze i na pewno zostanie ona w mojej głowie na dłużej.

 

Tłumaczenie: Marek Król

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Vesper

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *