„Łańcuch” Adrian McKinty

Ogniwa strachu

Rachel to chorująca na raka piersi kobieta po rozwodzie. Wychowuje nastoletnią córkę, szykuje się do rozpoczęcia nowej pracy. Wszystko jest na dobrej drodze do ustabilizowania jej sytuacji życiowej. Pewnego dnia dostaje telefon z numeru zastrzeżonego. Kiedy odbiera, jej świat zmienia się w jednym momencie. Kobieta po drugiej stronie informuje ją, że porwała jej córkę, a jedynym sposobem na odzyskanie jej jest dołączenie do Łańcucha. Oznacza to, że aby uwolnić nastoletnią Kylie z rąk porywaczy, Rachel musi uprowadzić kolejne dziecko oraz zmusić jego rodziców do tego samego, aby podtrzymać działanie Łańcucha. Co zrobi zdesperowana kobieta? Czy będzie miała w sobie wystarczająco dużo bezwzględności, aby uprowadzić niewinne dziecko?

W pierwszej połowie książki akcja dzieje się z zawrotną prędkością. Strony nie wiadomo kiedy same się przerzucają, minuty – nie wiadomo kiedy – umykają. W drugiej połowie sytuacja nieco się uspokaja, fabuła zwalnia i daje czytelnikowi odetchnąć. Ale tylko po to, by na końcu uderzyć ze zdwojoną siłą. Książkę czyta się tak, jakby oglądało się dobry film. Nie dziwota, że Paramount Pictures wykupiło prawa do ekranizacji.

Intryga pozornie prosta, działanie Łańcucha zrozumiałe i jasne, ale ile frustracji przynosi ta wiedza i świadomość położenia, w którym znaleźli się bohaterowie. Autor umiejętnie zagłębił się w psychikę bohaterów, ukazał ich słabości i mocne strony. Stworzył postacie realne, zagubione i słabe, dzięki czemu ich wędrówka przez niecodzienną sytuację nabiera rumieńców. Ile jest w stanie zrobić matka, której dziecko zostało uprowadzone? Jak zmienia się myślenie, jakie zmysły przejmują nad człowiekiem kontrolę w takiej sytuacji? Myślę, że odpowiedzi, które sugeruje Adrian McKinty, mogą okazać się całkiem trafne.

Język i styl autora jest prosty i zrozumiały, aczkolwiek można czasem pogubić się w technologicznym żargonie, na który tu i ówdzie czytelnik się natknie. Sporo bowiem akcji obraca się wokół smartfonów, internetu, namierzania sygnałów itp. Rozdziały są bardzo krótkie, co zaliczam do plusów, ponieważ im krótsze, tym chętniej mówimy sobie słynne „jeszcze tylko jeden”. Dzięki temu płynnie i szybko suniemy przez historię, od której ciężko się oderwać.

Czyta się z zaangażowaniem, wartka akcja sprawia wiele przyjemności, emocje są gwarantowane. Jednak niekoniecznie jest to powieść, która zapadnie głęboko w pamięć. Ale czy wszystkie książki musimy pamiętać do końca życia? Otóż nie. A „Łańcuch” to czysta rozrywka, więc jeśli jesteście fanami thrillerów, to sięgajcie po niego bez skrępowania, bo na pewno nie będziecie się nudzić.

 

Tłumaczenie: Dariusz Żukowski

Wydawnictwo Agora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *