„Kroniki Kota Podróżnika” Hiro Arikawa

Pewnego dnia młody mężczyzna imieniem Satoru znajduje rannego kota przybłędę. Pomaga mu i zabiera do swojego domu. Od tego momentu kot i mężczyzna stają się najlepszymi przyjaciółmi. Po kilku latach sielskiego, wspólnego życia Satoru staje w obliczu pewnej niejasnej „sytuacji”, która zmusza go do rozstania z kotem. Wyruszają razem w podróż, podczas której odwiedzają przyjaciół Satoru z dawnych lat. Mężczyzna postanawia zostawić kota u jednego z nich, lecz najpierw chce sprawdzić jak zwierzak będzie czuł się w nowym domu. Podróż ta jest jednocześnie podróżą w czasie. Cofamy się do młodości mężczyzny, w której wspomnienia pokazują nam szczególne więzi, które łączyły go z przyjaciółmi.

Akcja książki toczy się bardzo statycznie i powoli. Nie znaczy to jednak wcale, że jest nudna. Opowiada ona o rzeczach codziennych, ale pięknych. Mówi o przyjaźni i miłości. O sile tych więzi, które potrafią zawiązać się nie tylko pomiędzy ludźmi, lecz również mogą połączyć człowieka i jego zwierzaka. Jest to chwytająca za serce opowieść o poświęceniu, o stawianiu czoła przeciwnościom losu,  o zwykłym życiu. 

Niestety nie mogę powiedzieć, żebym jakoś szczególnie polubiła kota wykreowanego przez Hiro Arikawę. Jako posiadaczka kotów nie widziałam w tej postaci niczego szczególnie kociego. Charakter kota z książki był bardzo prosty, mało interesujący, myślę, że autorka trochę zmarnowała potencjał wypływający z pomysłu obsadzenia kota w roli głównego bohatera. W każdym razie kocie obserwacje wydawały mi się bardzo mało kocie.

Zabierając się za tą książkę liczyłam się z tym, że będzie ona bardzo wzruszająca. Czytałam i czytałam i nic takiego się nie działo. Nie wzruszałam się, nie popłynęła ani jedna łezka. Czułam się zawiedziona, chciałam ją ocenić raczej nisko. Jednak na końcu rozkleiłam się i nie mogłam powstrzymać potoku łez. 

Nie jest to książka szczególna, prawdopodobnie za rok nie będę pamietała o co w niej chodziło, jednak myślę, że warto ją przeczytać. Ja na pewno nie żałuję. Czyta się ją bardzo szybko, więc właściwie można uporać się z nią w jeden wieczór.

Pomimo wszystkich tych moich narzekań polecam „Kroniki Kota Podróżnika”. Warto od czasu do czasu sięgnąć po tego rodzaju lekturę, która poruszy najczulsze struny. Warto się czasem porządnie wzruszyć.

 

Tłumaczenie: Anna Horikoshi

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *