„Dotyk” Alexi Zentner

„Dotyk” to niegruba książeczka, która na mojej liście książek do przeczytania była już od dłuższego czasu. Trochę na nią polowałam, trochę o niej zapominałam, ale w końcu udało mi się ją zdobyć. I cieszę się bardzo, bo co to była za historia!!!

Narratorem jest Stephen, który po wielu latach nieobecności powraca do Sawgamet, małego miasteczka zatopionego w mrocznym, kanadyjskim lesie. Miasteczka, które targane jest ekstremalnymi, północnymi zimami. W tym miejscu się urodził i wychował. Opowiada nam historię swojego życia, swojej rodziny, aż do młodości dziadka, który jako nastoletni chłopak samotnie przemierzał lasy w poszukiwaniu złota i pewnego dnia postanowił założyć osadę Sawgamet. Snuje opowieść o losach ludzi żyjących w tym zimnym, tajemniczym miejscu pełnym niewytłumaczalnych zjawisk, w którym kątem oka można dostrzec tajemnicze cienie. Opowiada też o dwoistej naturze dzikiej przyrody, która potrafi bardzo szczodrze obdarzyć swoich mieszkańców, a chwilę później wszystko im odebrać.

Jeśli spodziewacie się znaleźć tutaj horror i oczywistą grozę to niestety, tutaj ich nie znajdziecie. Mimo to na każdej stronie wieje niepokojem i tajemnicą, co niejednego czytelnika przyprawi o gęsią skórkę. Indiańskie legendy, gęsty, nieprzenikniony las i kilkumetrowe czapy śniegu, a to wszystko otoczone niewytłumaczalnymi zdarzeniami przytrafiającymi się mieszkańcom Sawgamet od pokoleń. Narracja może się wydawać pozornie pogmatwana. Bohater płynnie przeskakuje w czasie w swojej opowieści. Wszystko to sprawia, że historia ta staje się niemal oniryczna.

 Chciałabym zaznaczyć, że „Dotyk” to powieściowy debiut Alexi Zentnera. Jak na pierwszą książkę, moim zdaniem jest to kawał świetnej roboty. Myślę, że wielu autorów mogłoby pozazdrościć takiego debiutu. Z kartek tej książki wręcz wieje mrozem, autor świetnie stworzył klimat, który potrafi mrozić krew w żyłach. Od czasów „Terroru” Dana Simmonsa żadna książka nie sprawiła, że od samego czytania robiło mi się zimno.

Jeśli szukacie historii, która zabierze Was do świata, gdzie walka o przetrwanie przeplata się z indiańskimi legendami, a wszystko przykryte jest grubą warstwą śniegu to sięgajcie po „Dotyk”. Nie zawiedziecie się. 

 

Tłumaczenie: Karol Chojnowski

Wydawnictwo Wiatr od morza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *