„Diabeł Urubu” Marlon James

Walka dobra ze złem?

Mała jamajska wieś, Gibbeah, w której wszyscy mieszkańcy się znają. W tym klaustrofobicznym społeczeństwie przewodnikiem duchowym jest pastor pijaczyna. Codziennie można zobaczyć go zalanego w trupa, leżącego gdzieś na drodze. Pewnego dnia do wsi wkracza Apostoł York, a jego przybycie poprzedzają chmary czarnych ptaków urubu. Wraz z jego pojawieniem wszystko się zmienia. Blight, wiecznie zalany pastor, zostaje brutalnie wykopany ze swojego stanowiska. Twarde zasady Apostoła szybko się przyjmują, ludzie ślepo idą za jego słowem. Ale kto tak naprawdę przemawia prze Yorka? Bóg czy Szatan? A może coś całkiem innego?

„Diabeł Urubu” to debiutancka powieść Jamesa (autora między innymi genialnej „Księgi nocnych kobiet”), którą wydawnictwa odrzuciły aż 78 razy. Jest ciężka i poważna. Napisana językiem typowym dla Jamesa – pełnym wulgaryzmów, bezkompromisowym, a jednocześnie mającym w sobie nutkę poetyckości. Brawa dla tłumacza, który dał radę zachować specyficzny dla autora klimat. 

Co nasuwa się na myśl po przeczytaniu „Diabła Urubu”? Słowa takie jak herezja, wiara, niestabilność, dobro, zło, niewiedza, szaleństwo, chaos, krzywda. Mam wrażenie, że nie jest to książka, którą można po prostu trochę lubić. Albo czytelnika zachwyci, albo odrzuci. Jest bezkompromisowa i mocna. Pełna przemocy, pełna odniesień do Biblii. Jest to opowieść o ślepym podążaniu za samozwańczym guru i tworzeniu się czegoś na kształt niebezpiecznej sekty. Do teraz zastanawiam się, czy na pewno wszystko zrozumiałam. Myślę, że jest to opowieść o wielu znaczeniach i podwójnym (co najmniej) dnie. Czuję, że w przyszłości powrócę do tej książki. Kto wie, może wtedy zrozumiem ją całkiem inaczej. 

Polecam bardzo gorąco, jeżeli nie boicie się książek mocnych i ciężkich, dotykających kontrowersyjnych tematów.

 

Tłumaczenie: Robert Sudół

Wydawnictwo Literackie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *