„Czarownice z Manningtree” Beth Underdown

Anglia, rok 1645. Alice, młoda wdowa powraca z Londynu do swojego rodzinnego miasteczka Manningtree. Ojciec nie żyje od kilku lat, matka zmarła przed kilkoma miesiącami. W domu czeka na nią tylko brat Matthew, z którym rozstała się w kłótni. Zostaje przez niego chłodno przyjęta. Dziewczyna zauważa, że kobiety w okolicy dziwnie zachowują się w jego towarzystwie, jakby się go bały. Do uszu Alice trafiają plotki, jakoby Matthew zajmował się wynajdowaniem czarownic wśród mieszkanek Manningtree i okolicznych miasteczek i wsi. Dziewczyna z początku nie chce w to wierzyć, uważa, że to zwykłe pomówienia. Z czasem przekonuje się jednak, że jej brat nie jest już tym samym człowiekiem, którego znała z dzieciństwa. Jedna ze służących informuje Alice, że Matthew ma notes, w którym zapisuje nazwiska kobiet posądzanych o uprawianie czarów. Okrutny mężczyzna skrywa tajemnice, które bohaterka postanawia odkryć.

Historia od samego początku porywa nas w świat tajemniczy, w którym nikomu nie można ufać, każdy bowiem może okazać się nam wrogi. Atmosfera niepokoju i niepewności towarzyszy czytelnikowi niemal na każdej stronie. Mroczna XVII-wieczna Anglia nie jest miejscem, w którym można opuścić gardę i poczuć się bezpiecznie.

Jest to debiutancka powieść Beth Underdown. Autorka bezbłędnie stworzyła konstrukcję całej historii. Im więcej czytamy tym bardziej chcemy wiedzieć co wydarzy się dalej. Sprawia to, że z trudem odkładamy książkę. Nie jest to na pewno literatura najwyższych lotów, co absolutnie nie przeszkadza w odbiorze tej przerażającej historii. Dzięki prostemu językowi książkę czyta się szybko, łatwo i, pomimo zawartego w niej okrucieństwa, przyjemnie. Można zatopić się w wartkiej fabule i popłynąć w gęstniejący mrok razem z bohaterami.

Autorka stworzyła fikcyjną opowieść bazując na historii, która wydarzyła się naprawdę. Bohaterowie wzorowani są na postaciach historycznych. Fikcja przeplatana jest fragmentami prawdziwych dokumentów, w których są zapisy o tych osobach. Cała historia nabiera zatem kolejnego wymiaru strachu. Przerażająca jest myśl, że Matthew Hopkins żył naprawdę. Podobnie jak większość kobiet, które na stronach powieści skazał na śmierć za uprawianie czarów.

Mroczny klimat, niepokojące tajemnice i strach ciągle majaczący na kolejnych stronach sprawiają, że „Czarownice z Manningtree” to moim zdaniem książka, którą najlepiej czyta się jesienią, kiedy za oknem szybko robi się ciemno i nieprzyjemnie. Polecam wszystkim zainteresowanym tematem polowań na czarownice.

 

Tłumaczenie: Magdalena Rychlik

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *