„Bieguni” Olga Tokarczuk

Bieguni, tułacze, stranniki… Różnie się nazywali. To odłam prawosławnych starowierców powstały w Rosji, prawdopodobnie ok. 1780 r. Wierzyli oni, że na ziemię zstąpił Antychryst pod postacią cara. Jedyną ucieczką przed złem był dla nich ciągły ruch i wyrzeczenie się dóbr materialnych, w tym domów i ziemi. Wędrowali każdego dnia, nigdy nie spali w tym samym miejscu. Bohaterami powieści „Bieguni” napisanej przez Olgę Tokarczuk są właśnie tacy ludzie. Ludzie, którzy jedynego sensu życia upatrują w ruchu. W przemieszczaniu się. Jeśli się zatrzymasz, powoli zaczynasz się rozkładać, rozpadać.

„Ruszaj się, ruszaj. Błogosławiony, który idzie”.

„Bieguni” Olgi Tokarczuk wydani zostali po raz pierwszy w 2007 roku. W 2008 autorka dostała za tę powieść Literacką Nagrodę Nike, a w roku 2018, „Bieguni” stali się pierwszą polską książką uhonorowaną Międzynarodową Nagrodą Bookera.

Autorka prowadzi nas przez różne miejsca i czasy. Jest to zbiór pozornie przypadkowych historii ludzi, którzy nie mają ze sobą nic wspólnego, ludzi, którzy oddzieleni są od siebie dziesiątkami, setkami lat. Między tym wszystkim mamy fragmenty zapisków z podróży narratorki, pojedyncze myśli pisane na kolanie, w przystankach między kolejnymi miejscami.

Książka jest nietypowa, nie ma w niej chronologii, nie ma jednego bohatera, akcja nie toczy się w tym samym miejscu, ani nawet w tym samym czasie. Jest wielką podróżą skądś dokądś, znikąd donikąd. Ale wszystko do siebie pasuje, wszystko gdzieś się w końcu spotyka. Mamy szansę przyjrzeć się z bliska plastynacji ciał, historii konserwacji tkanek, pasji zachowania ziemskich powłok rozwijającej się wśród naukowców na przestrzeni kilku stuleci. Możemy poczuć rozpacz ludzi zamkniętych w swoich czterech ścianach, dla których ucieczka od codzienności okazuje się jedynym ratunkiem przed popadnięciem w obłęd.

Poza oczywistym rodzajem podróżowania w formie przemieszczania się po świecie, Tokarczuk zabiera nas też na przygodę innego rodzaju. Po meandrach i zawiłościach ludzkiego ciała, które porównuje do skomplikowanych planów miejskich, map metra itp. Po kilometrach naczyń krwionośnych, miękkości organów wewnętrznych. Pokazuje ciało jako odrębny świat. Każdy żyje w swoim własnym. Podróżą jest również zbliżenie się do kogoś, do innego świata, kontakt z obcą cywilizacją.

„Celem pielgrzymki jest inny pielgrzym”.

Ponadto Tokarczuk udowadnia, że bycie w ciągłym ruchu to nie tylko wyjazdy do innych miast, krajów, na inne kontynenty, nie tylko wyprawy w kierunku innych pielgrzymów, ale również zapuszczanie się wgłąb samego siebie. Poznawanie mechanizmów, które rządzą nami samymi. Zaglądanie w fizyczne i psychiczne aspekty istnienia.

Dla mnie książka ta jest jedną wielką metaforą ludzkiego życia, które od zawsze i na zawsze ma dla wszystkich żyjących istot podobny przebieg. Każdy dąży do jakiegoś celu. Każdy jest w nieustannej podróży, każdy dzień jest swoistą podróżą. Poszukiwaniem Celu przez wielkie C, szukaniem sensu własnego istnienia. Budząc się co rano rozpoczynamy swoją żmudną wędrówkę.

 

Wydawnictwo Literackie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *