„Anna Karenina” Lew Tołstoj

„Anna Karenina” to nie byle jaka cegła, ponad 900 stron rosyjskiej klasyki. Uczta dla czytelnika. Nie od dziś wiadomo, że Rosjanie są mistrzami prozy. Jest to epicka opowieść napisana w XIX wieku. Nie będę się tutaj silić na jakąś wielką analizę dzieła, bo jak już wspominałam, jest to książka zaliczana do klasyki literatury, a co za tym idzie wiele tęgich głów rozłożyło ją już na czynniki pierwsze. Mogę jedynie podzielić się moimi subiektywnymi wrażeniami z lektury. A te są jak najbardziej pozytywne. Czytałam jak zahipnotyzowana. Rozdziały są bardzo krótkie, przez co te 900 stron staje się dla czytelnika bardziej przystępne. Czyta się szybko.  

Zabierając się za tą książkę myślałam, że będzie to typowy, XIX-wieczny romans. O, jak ja się myliłam! Czytelnik znajdzie w niej dosłownie wszystko. Miłość – oczywiście, ale przede wszystkim będzie miał wgląd w cały przekrój społeczeństwa rosyjskiego tamtych czasów. Od chłopów pracujących w polu po arystokrację pławiącą się w luksusach. Od sposobów uprawy ziemi na wsi po kupowanie sukien i wyścigi konne próżniaczych bogaczy. Chcesz dowiedzieć się jak wyglądały wybory marszałka gminy w XIX-wiecznej Rosji? A może kiedy zaczynać sianokosy? Albo może jak odnaleźć Boga? Sięgaj po „Annę Kareninę”, a znajdziesz odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. 

W książce śledzimy losy kilkorga bohaterów. Każdy z nich obraca się w innych sferach towarzyskich, przez co siatka postaci, koneksji i wątków fabularnych rozrasta się do imponujących rozmiarów. Liczba bohaterów nie przekłada się jednak na ich niską jakość. Każdy z nich został napisany porządnie, z precyzją i rozmachem godnym nielicznych twórców literatury. Tołstoj stworzył istne studium charakterów. Postaci są wielowymiarowe, niebanalne,  mistrzowsko dopracowane, a każda z nich jest całkiem inna. 

No, ale żeby nie było tak kolorowo, muszę się przyznać, że opisy problemów politycznych, czy też sprawy dotyczące sposobów uprawy ziemi momentami mnie nudziły. Wydaje mi się, że gdyby Tołstoj skrócił je do minimum książka nadal byłaby arcydziełem. Na pewno nie straszyłaby swoją objętością. Jeszcze jedna sprawa, która utrudniała mi przebicie się przez „Annę Kareninę” to imiona i nazwiska bohaterów. Nie wiem jak to w Rosji jest, w każdym razie autor co kawałek zwraca się do bohaterów innymi imionami, więc przez pierwszą połowę książki często nie kojarzyłam o kim była mowa. 

Klasyka to klasyka, warto poznać. Polecam, tym bardziej, że historia zamknięta na kartach „Anny Kareniny” jest piękną i ponadczasową opowieścią.

 

Tłumaczenie: Kazimiera Iłłakowiczówna

Wydawnictwo Znak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *