„Amityville horror” Jay Anson

Dom pełen dziwów

Przy Ocean Avenue 112 w Amityville stoi sobie wielki, stary dom. W tym domu popełniono okropną zbrodnię. Pewien młody mężczyzna brutalnie zamordował tam całą swoją rodzinę. Przez niedługi czas po tych wydarzeniach dom stał pusty. Pięcioosobowa rodzina Lutzów, wiedząc doskonale o dramacie, jaki rozegrał się w budynku, wprowadza się i rozpoczyna budowę własnego gniazdka. Po pewnym czasie zaczynają przydarzać im się dziwne, niewytłumaczalne wypadki. Przejmujące zimno, tajemnicze pokoje, dziwne dźwięki, fizyczne metamorfozy. To wszystko i jeszcze więcej czai się na rodzinę w ich nowym domu. No i przede wszystkim, kim jest Jodi, niewidzialny przyjaciel najmłodszej Lutzówny?

Długo zastanawiałam się, jak ocenić tę książkę, nie wiedziałam z której strony ugryźć temat. Zacznę może od tego, że kompletnie nie podszedł mi styl narracji, którego uczepił się autor. Ni to forma reportażu, ni to forma fabularna. Historia ta ponoć wydarzyła się naprawdę, bohaterowie to autentyczne postaci. Książkę odrobinę czyta się jak nieskładną opowieść samych Lutzów, a trochę jakby oglądało się wątpliwej jakości amerykański film dokumentalny o polowaniu na duchy. Co zadziwiające, mimo tej niesprecyzowanej i chaotycznej formy, przez „Amityville Horror” brnie się w zastraszającym tempie.

Z pewnością jest to książka z tej kategorii, w której nie lubi się bohaterów. Są oni opisani jako ludzie niewiele myślący. Czytelnik wielokrotnie złapie się na tym, że (podobnie jak na filmach z gatunku horroru) krzyczy w myślach: „nie idź tam! Po co otwierasz te drzwi?!”. Typowe zagrania, które budują napięcie, ale jednocześnie odbierają element autentyczności opowieści.

No i najważniejsze pytanie jeśli chodzi o książki grozy: czy straszy? Ja się momentami bałam, ale nie ukrywam, że łatwo mnie przestraszyć. Zagadnienia poruszane w książce pobudzają wyobraźnię, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Tematy wiary, złych mocy, tajemniczych demonów i opętań nie mogą nie wywrzeć na czytelniku żadnych wrażeń. Wątpliwości jednak pojawiają się w momencie, kiedy zadamy sobie pytanie, czy ta historia rzeczywiście wydarzyła się naprawdę. Po przeczytaniu całości czytelnicy zapewne zaczną nabierać wątpliwości co do rewelacji rodziny Lutzów.

Nie można pominąć oczywiście faktu, jak pięknie ta książka została wydana. Wydawnictwo Vesper niezmiennie robi to dobrze, w tym przypadku jednak śmiem twierdzić, że przeszli samych siebie. Wewnątrz znajdziemy kilka ilustracji, które podkręcają panujący w tekście klimat grozy.

Nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę. Dostarczyła mi dreszczyku emocji, skłoniła do przemyśleń. Idealnie wpasowuje się w mroczny klimat długich, jesiennych wieczorów. Dla fanów gatunku oraz tych interesujących się zjawiskami nadprzyrodzonymi może okazać się świetną lekturą.

 

Tłumaczenie: Maciej Machała

Wydawnictwo Vesper

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *